niedziela, 30 marca 2014

A good girl goes to war

Leniwy niedzielny poranek to doskonała okazja na seans filmu z bardzo pojemnego worka gatunkowego, który angielskojęzyczna wikipedia wyczerpująco nazywa "World War II speculative fiction". Wybór padł na How I Live Now (u nas rozpowszechniany jako Jeśli nadejdzie jutro). Gdy kilka miesięcy temu pierwszy raz obejrzałem zwiastun tego obrazu, przyznaję, że byłem zaintrygowany. Raz, że to tematyka, która zawsze zajmowała moją wyobraźnię. Dwa, że to film brytyjski, szykowało się więc inne, niż powszechne w popkulturze (czyli amerykańskie) spojrzenie na filmową III wojnę światową. Trzy: film wyreżyserował Kevin Macdonald, wybitny dokumentalista oraz twórca cenionej przeze mnie ekranizacji Ostatniego króla Szkocji. Jak to jednak zazwyczaj bywa, gdy człek ma rozbuchane oczekiwania to z wielkiego grzyba atomowego mały opad radioaktywny, niestety...

Foto: Film4



How I Live Now to ekranizacja popularnej powieści dla młodzieży pióra Meg Rossoff. Ten fakt początkowo zniechęcał mnie to obejrzenia nowego dzieła Kevina Macdonalda, bowiem teraz przeżywamy zalew filmów na podstawie young adult novels, gdzie silna, niezależna, ale i wrażliwa zarazem nastolatka musi podjąć się wypełnienia Bardzo Ważnej Misji, a przy okazji znaleźć Wielką Miłość (albo wyłącznie to drugie, jeśli popatrzymy na Zmierzch). Na takim fabularnym szkielecie zbudowany jest również How I Live Now, zwłaszcza w pierwszym akcie, na szczęście jednak Kevin Macdonald inaczej rozkłada akcenty, dzięki czemu film nie ociera się o ckliwy banał. Nie uchroniło to jednak całości od podążania utartymi schematami fabularnymi i wykorzystywania klisz, które widzieliśmy na ekranie setki razy.

Saoirse Ronan gra (niestety, na autopilocie) Daisy, zbuntowaną nastolatkę z USA, która przyjeżdża do Wielkiej Brytanii na wakacje. Początkowo obrażona na cały świat dystansuje się od swoich pełnych energii kuzynów, aby potem lepiej ich poznać i zacząć cieszyć się życiem. Duża w tym zasługa Eddie'ego - najstarszego z kuzynów, równie introwertycznego jak Daisy. Podobieństwo charakterów zbliża ich do siebie, więc już po kilku dniach Daisy zakochuje się w nim po uszy. Pierwszy schemat został więc przełamany, bowiem bohaterka już w pierwszym akcie odnajduje swego wybranka. Niestety, bomba jądrowa obracająca Londyn w perzynę i atak terrorystyczny na Wielką Brytanię niszczą wiejską sielankę. Daisy odmawia powrotu do Stanów. Armia brytyjska siłą rozdziela kuzynów, więc Daisy (mając pod opieką mała Piper; warto obserwować rozwój kariery 13-letniej Harley Bird, która ze swobodą i naturalnością wcieliła się tę postać) decyduje się na niebezpieczne poszukiwania ukochanego. Macdonald przełamuje więc drugi schemat, bowiem Daisy to żadna Katniss Everdeen, która ma zbawić świat. Bardzo Ważna Misja Daisy jest w istocie misją jak najbardziej osobistą - próbą odnalezienia swego ukochanego, spokojnego domu i zapewnienia bezpieczeństwa młodszej kuzynce.

Foto: Film4
How I Live Now szkodzi ekranowa dramaturgia jak z podręcznika początkującego filmowca. Macdonald z zegarmistrzowską precyzją wrzuca kolejne zwroty akcji i inscenizacyjne triki. To czyni jego film nieznośnie przewidywalnym. Jeśli mamy montaż ukazujący beztroskę bohaterów, to możemy być pewni, że w następnej scenie sielanka runie jak domek z kart. Jeśli w kolejnym montażu reżyser kilkakrotnie pokaże nam tabletki do uzdatniania wody (niezbędne w wojennych realiach), to możecie stawiać wszystkie pieniądze świata, że Daisy zapomni je spakować przed wyprawą. Kevin Macdonald chyba za bardzo wziął sobie do serca maksymę Hitchcocka mówiącą, że strzelba wisząca na ścianie w prologu, w finale musi wypalić. Ilość przedmiotów i zachowań z ekspozycji, które powrócą w trzecim akcie jest naprawdę nadmierna. Irytuje też zbędny marysuizm (gdy Daisy i Piper przybywają wystraszone do obozu dla ewakuowanych to musi być ponuro i pochmurno, a radości z powrotu do domu nic tak nie podkreśla na ekranie, jak skąpana w słońcu zielona trawa) i pretensjonalne sekwencje snów głównej bohaterki.

Lojalnie uprzedzam: zawiedzeni będą ci, którzy liczą na typowe młodzieżowe romansidło lub na wstrząsają wizję świata targanego globalnym konfliktem (widzimy tylko jego skutki: ludzi zmuszonych przez rząd do przymusowej pracy, szabrowane osiedla, wojskowe konwoje na drogach - to zresztą najbardziej sugestywne fragmenty filmu). Reżyser zaserwował bowiem raczej kameralne kino drogi, w której podróż bohaterki to oczywiście również wyprawa w głąb siebie skutkująca przemianą postaw i charakteru (Daisy z samolubnej i zakompleksionej dziewuchy staje się troskliwą i współczująca dojrzałą kobietą). Owa kameralność nie stanowiłaby wady, gdyby Macdonald skupił się na ukazaniu źródeł i samego procesu przemiany głównej bohaterki. Ale tego nie robi. Cała wyprawa, ta realna, jak i wewnętrzna, jest wyprana z emocji, a Daisy w interpretacji Saoirse Ronan wydaje się zmieniać w sposób zerojedynkowy, bez żadnych stanów pośrednich, wątpliwości, czy lęków.

Po seansie How I Live Now jedyne, co zostaje w głowie to piękne krajobrazy angielskiej wsi oraz przeświadczenie, że cywilizacja anglosaska upadłaby niechybnie, gdyby nie dostatek konserwowej fasoli. Jednakże od filmu roszczącego sobie pretensje uczynienia z ekranizacji young adult novel obrazu z emocjonalną głębią na poziomie jeziora Bajkał oczekiwałem jednak znacznie więcej. Ocena 5/10 to sprawiedliwa nota dla tego filmu. 



Tytuł: How I Live Now
Rok produkcji: 2013
Produkcja: Wielka Brytania (Film4/Protagonist Films/BFI)
Reżyseria: Kevin Macdonald;
Obsada: Saoirse Ronan, Tom Holland, George MacKay, Harley Bird, Anna Chancellor

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz