Cała Polska długa i szeroka wciąż żyje wizytą prezydenta Sojedinennych Sztatów, fascynuje się danymi technicznymi Cadillaka One, zastanawia, dlaczego Barack Obama nie zagrał w Wiedźmaka i otrząsa się powoli z paraliżu komunikacyjnego w stolycy, a tu po cichu nadszedł czas na nowe Odrzuty. Przełom maja i czerwca stał oczywiście pod znakiem Star Wars. Naczelny plotkarski portal z ŁuEs and Ej, czyli TMZ zamieścił zdjęcia z planów w Abu Zabi i Pinewood Studios. Scenografia przedstawiająca (na 100%) targowisko na Tatooine, makieta Sokoła Millenium w skali 1:1 i zmodernizowany X-Wing (tudzież przerobiony republikański Z-95) to pikuś w porównaniu ze stworem, który z miejsca wyrósł na symbol Episode VII. Mowa o kolejnym przedstawicielu tatooińskiej fauny, który wygląda, jakby Gamorreanin spółkował z Dewbackiem. To zdjęcie to - obok tego z obsadą na sesji czytania scenariusza - najbardziej magiczna fotka behind-the-scenes opublikowana do tej pory. Poza tym dostaliśmy też kolejne info o nowych członkiniach obsady. Dołączyły doń Lupita Nyong'o i Gwendoline Christie. Śmiało można przyjąć, że zagrają raczej znaczące role (inaczej nie byłoby sensu publikować informacji prasowej o ich angażu), a to oznacza, że Episode VII będzie najbardziej sfeminizowaną częścią Sagi. I dobrze. Trudno wyrokować w kogo wcieli się Lupita Nyong'o (niemniej jednak nie sądzę, aby była to Asajj Ventress), z kolei wzrost i dotychczasowe emploi Gwendoline Christie (Brienne z Tarthu) raczej nie wskazują, aby miała zagrać jakąś subtelną dyplomatkę Nowej Republiki. chociaż któż to może wiedzieć (poza Abramsem, Kasdanem i Kennedy, of course). Z dnia na dzień moje oczekiwania względem Episode VII rosną. Mam nadzieję, że na SDCC wreszcie przedstawiony zostanie tytuł. Liczyłem na to przy okazji 4 maja, a tymczasem dostaliśmy "tylko" zwiastun Rebels.
![]() |
| Foto: TMZ.com |


