wtorek, 8 kwietnia 2014

Na szybko: TOP 5 motywów przewodnich z seriali animowanych

Bez zbędnych wstępów: naszła mnie ochota na podzielenie się piątką moich ulubionych muzycznych tematów przewodnich z seriali i filmów animowanych. Powód? A musi być jakiś? No dobra, bo to wyśmienite nuty. Od razu zaznaczam, że na liście będą tytuły przeznaczone dla starszej lub młodszej młodzieży, czyli takie, którymi fascynowałem się tych -naście lat temu. Innymi słowy odpadają tzw. adult animated sitcoms w rodzaju Family Guya albo Futuramy (może kiedyś na osobnej liście?)

Wiadomo, że Batman: TAS musi być na tej liście, ale chyba spodziewacie się innego utworu



5. Taiga Masuku/ L'Uomo Tigre Il Campione (Tygrysia Maska), Shunsuke Kikuchi/Cavalieri del Re

Telewizji Polonia 1 nie trzeba przedstawiać nikomu, kto dorastał w latach 90. Nicola Grauso nie tylko dał rzeszom młodych Polaków MacGyvera (a ich rodzicom telenowele o Marii i Manueli), ale przede wszystkim japońskie seriale animowane (mieszanka anime, włoskiego dubbingu i polskiego lektora była iście wybuchowa). Oparta o mangę Ikki Kajiwary Tygrysia Maska nie była moją ulubioną propozycją Polonii 1 (Yattaman i Kapitan Tsubasa to było to), ale ta piosenka! Łapałem się na tym, że czekałem na kolejny odcinek przygód szlachetnego zapaśnika tylko, żeby posłuchać utworu tytułowego, a potem wyrywałem na podwórko. Autorem muzyki był Shunsuke Kikuchi, ale nie mogę sobie wyobrazić tego utworu śpiewanego po japońsku, czyli w oryginale. Dla mnie jedyna słuszna wersja to ta nagrana na rynek włoski, wykonywana przez grupę Cavalieri del Re (specjalizowali się w piosenkach dla młodzieży). I to cudowne "r" w "tigrrrre". 


4. Night Hood (Przygody Arsene'a Lupin), Milan Kymlicka

Kanadyjsko-francuska koprodukcja luźno oparta na dziełach Maurice'a Leblanca o przygodach złodzieja-gentlemana, którą oglądałem pod koniec lat 90. na Canal+ (w czasach, gdy dekodery były jeszcze z plastykowymi kluczykami). Sam serial nie był specjalnie wyjątkowy (sztampowe fabuły nadrabiał stylem wizualnym, settingiem w latach 30. i lekko art deco'wą stylistyką). O wiele lepsze były zrobione przez tych samych ludzi Przygody Blake'a i Mortimera na podstawie wyśmienitych, ale trącących dziś myszką komiksów Edgara P. Jacobsa (zwłaszcza polecam odcinki oparte o story arc Tajemnicza broń). Niemniej jednak Night Hood bił na głowę ten drugi serial wyborną muzyką Milana Kymlicki, a zwłaszcza motywem przewodnim. Jest chwytliwy, odpowiednio tajemniczy, a przy tym podkreśla romantyczną i francuską duszę Arsene'a Lupin.


3. Green Lantern: First Flight (Zielona Latarnia: Pierwszy Lot), Robert Kral

Najnowsza pozycja na liście, bo pochodząca z 2009 roku (czyli oglądałem nie będąc już dzieciakiem, przynajmniej metrykalnie). Całość służy jako origin story Green Lanterna w wydaniu Hala Jordana dla DC Animated Universe i jest nienajgorsza, a na pewno dwie klasy lepsza od fabularnego gnoma z Ryanem Reynoldsem w roli głównej. Ale miało być o muzyce. Motyw przewodni skomponowany przez Roberta Krala mogliby spokojnie podpisać Henry Jackman, Tyler Bates i Patrick Doyle, czyli kompozytorzy aktualnie obstawiający superbohaterskie fabuły. Jest dokładnie w ich stylu: podniosła, dynamiczna i zgrabnie łącząca elektronikę z orkiestrą symfoniczną. Klasyczna i nowoczesna zarazem. BTW ścieżka Christophera Drake'a do Green Lantern: Emerald Knights też niczego sobie.



2. Top Cat (Kocia ferajna)

Najbardziej croonerowy motyw przewodni w historii animacji! Nie mogło go tutaj zabraknąć. Top Cat to zdecydowanie moja ulubiona kreskówką ze studia Hanna-Barbera. Gdybym miał być kotem to chciałbym być jak TC (albo Garfield). Wciąż nie mogę uwierzyć, że zdjęto ją po zaledwie 30 odcinkach w 1962 roku. Pamiętacie Benny'ego Kuleczkę? (wersja poniżej pochodzi z płyty 100 Greatest TV Tunes).



1. Batman: The Animated Series, Shirley Walker

Oczywiście, na pierwszym miejscu musiał znaleźć się najlepszy serial animowany mojego dzieciństwa i jego ścieżka dźwiękowa. Batman: The Animated Series Bruce'a Timma i Paula Diniego to arcydzieło telewizyjnej animacji: od sugestywnej czołówki, poprzez scenariusze traktujące z szacunkiem intelekt widza (polecam zwłaszcza najlepszy odcinek serii - Heart of Ice), klimat noir, kapitalny voiceacting (Kevin Conroy, Mark Hamill, Arleen Sorkin, Adrienne Barbeau i Maurice LaMarche, by wymienić tylko część obsady) i design świata przedstawionego garściami czerpiący z art deco. No i wreszcie muzyka. Oczywiście z Batman: TAS nieodparcie kojarzy się wspomniana już czołówka, gdzie rozbrzmiewa motyw Danny'ego Elfmana z Batmana Tima Burtona, ale to nie ten utwór zasłużył na miejsce na liście.


Utwór Elfmana na potrzeby serialu zaaranżowała Shirley Walker, która była również autorką ścieżki dźwiękowej do Batman: TAS. Zmarła w 2006 roku Shirley Walker była jedną z nielicznych w Hollywood kobiet komponujących muzykę na potrzeby kina i telewizji. Co zaskakujące, podczas gali oskarowej w 2007 została całkowicie pominięta w sekcji "In Memoriam", mimo iż żadna inna kompozytorka nie pracowała przy takiej ilości filmów jak ona. Bez wątpienia partytura do animowanych przygód Gacka to jej największe osiągnięcie w karierze. A zwłaszcza jeden utwór - motyw postaci Batmana, który wielokrotnie przewijał się w odcinkach serialu, a także otwierał powiązaną z nim pełnometrażową Mask of Phantasm, której czołówkę obejrzycie poniżej.




To wybitny motyw: mroczny, przejmujący (chór), doskonale konweniujący z atmosferą noir całego serialu, a przy tym wciąż podniosły w typowym dla produkcji superbohaterskich stylu. Dla mnie to nie tylko najlepszy utwór z produkcji animowanej, ale też najlepszy motyw postaci Batmana w ogóle. Męski trio Zimmer, Goldenthal i Elfman nie mogą się równać z panią Walker. 

Ciekawostka na koniec: Kompozycja ta powróciła również w (słabiutkim skądinąd) serialu Batman Beyond (w Polsce: Batman przyszłości) w scenach, w których Bruce Wayne powracał z emerytury (wcześniej zażywając kąpieli w Jamie Łazarza Ra's Al Ghula), aby pomagać swemu następcy w roli Mrocznego Rycerza - Terry'emu McGinnisowi. Gdy te nuty zabrzmiały z głośników telewizora nijaka produkcja chociaż na chwilę nabierała stylu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz